Kilka dni w Tatrach

Słowacja – gdzie spać?

Tatrzańska Łomnica

Miejscowość nie jest duża, ale jest ładna, ma trochę restauracji (np. ta), trochę hoteli rodem z lat 70-tych, a trochę nowszych, fajnie wkomponowujących się w miasteczko. Dojazd samochodem z Polski nie nastręcza trudności. Jedziemy przez Łysą Polanę i dalej prosto do Tatrzańskiej Łomnicy. Zdecydowanie mogę polecić Hotel Kukuczka. Widok z okna na Tatry tonące w chmurach czy mgle…. Coś pięknego.

Zdiar

Zdiar mnie nie przekonał. Spałam w nim kilka lat temu i jakoś niespecjalnie przypadł mi do gustu. Jednak, jeśli wolicie klimat bardziej spokojny, z mniejszą bazą restauracyjną, na uboczu, w ciszy, to Zdiar jest dla Was. Zdiar położony jest obok Tatr Bielskich, które są piękne, jednak nie bardzo obfitują w szlaki.

Bachledka czyli ścieżka w koronach drzew

Stary Smokovec

Mała mieścinka, kameralna, ale kilka knajpek i sklepów się znajdzie.

Strbske Pleso (Szczyrbskie Jezioro)

Jeśli lubicie więcej ludzi, atrakcji turystycznych, kramików z koszulkami, magnesami, ciupagami, lodami, goframi itd., a przy tym ładną okolicę to Strbske Pleso jest dla Was. Tutaj są też dwie skocznie narciarskie.

Strbske Pleso (Szczyrbskie Jezioro)

Co robić po Słowackiej stronie Tatr?

Przejść się bachledką czyli ścieżką koronami drzew

Zdiar od niedawna ma nową atrakcję (tutaj info). Ścieżka to drewniana konstrukcja, dzięki której spaceruje się na wysokości koron drzew. Podobną, jednak o wiele ciekawszą, widziałam w Singapurze. Brzozy czy świerki widziane z Bachledki nie wywarły na mnie większego wrażenia, gdyż chodząc od lat po górach, niejednokrotnie oglądałam czubki drzew. Jednak ścieżka jest dostosowana dla osób niepełnosprawnych, więc myślę, że jeśli ktoś nie ma możliwości samodzielnego poruszania się po szlakach, albo zwyczajnie nie lubi tego robić, taka ścieżka może być atrakcją. Tym niemniej uważam, że 9€ nie jest ona warta. A może miałam zbyt duże oczekiwania względem niej? Wyczytałam, że można będzie obejrzeć z niej Tatry Bielskie, a nie mam poczucia, że je obejrzałam. Można natomiast zobaczyć, jakie ptaki i zwierzęta oraz jaka roślinność żyje w górach. Do ścieżki prowadzi kolejka krzesełkowa (nie działała w czerwcu), a w budowie jest kolejka gondolowa. Obie kończą bieg tuż koło ścieżki. Jeśli wybierzecie się na piechotę to idzie się ok. 40 minut od parkingu. Podejście jest dość strome i niezbyt atrakcyjne.

Bachledka

Wjechać na Łomnicki Szczyt

Na Łomnicki Szczyt można dostać się różnymi sposobami, jednak ostatni odcinek trasy trzeba pokonać tylko i wyłącznie kolejką. Ponieważ kolejka ma bardzo małą przepustowość (zabiera tylko 15 osób i jeździ tylko jeden wagonik), bilety należy kupić wcześniej. My już mieliśmy dwa podejścia, by dostać się na górę i bez kupionych wcześniej biletów nie ma co szukać szczęścia. Czyli Łomnicki Szczyt widziałam tylko z dołu, znad Łomnickiego Plesa (jeziorka). Oczywiście na szczycie temperatura jest niska, więc należy pamiętać, by zabrać odpowiednie ubranie.

15-osobowa kolejka na Łomnicki Szczyt

Pochodzić po górach

 

Tatry to przede wszystkim szlaki. Szlaki o zdecydowanie różnym poziomie trudności. Znaczna ich część nie należy do najłatwiejszych. Wydawało mi się, że o butach już nikomu pisać nie trzeba, jednak gdy popatrzyłam na obuwie na szlakach to mam nieodparte wrażenie, że część ludzi wychodząc na spacer na Krupówki w pewnym momencie wpada na genialny pomysł, że przejdzie się w góry. Nie masz kurtki na deszcz, ale masz parasolkę? Proszę bardzo! Nie masz butów na grubej podeszwie, które ochronią Twoje kostki i zamortyzują wędrówkę po kamieniach? Masz klapki? Japonki? Sandałki? Trampki? Balerinki? Buty na obcasach? Proszę bardzo! Na szlaku samotny nie będziesz. A może chcesz posłuchać muzyki wędrując w tłumie innych ludzi, którzy być może chcą być bliżej natury? Nie ma problemu – przecież masz telefon. Możesz idąc słuchać muzyki na głośniku. Tatry, a powiedziałabym, że w ogóle góry to  nie spacer po plaży. Może wydarzyć się sporo. Pogoda zmienia się z minuty na minutę. Rysy nie każdy z nas zdobędzie, więc w tych klapkach, japonkach z saszetką na ramieniu, parasolką w ręku, nie warto się na niektóre szlaki porywać. Podróż tatrzańskim helikopterem to nie jest krajoznawcza wycieczka. W związku z tym zanim wybierzecie się na szlak zadbajcie o obuwie i poczytajcie albo choć obejrzyjcie zdjęcia w Internecie, czy dany szlak jest na Wasze możliwości odpowiedni.

Buty, buty i jeszcze raz buty:)

Dolina Białej Wody (po słowackiej stronie)

To przyjemny delikatny szlak na rozgrzewkę. Niestety, gdy byliśmy pewnego razu w czasie majówki nie był do przejścia. Otwierany chyba jest dopiero 15 czerwca.

Wokół  Strbskego Plesa

Delikatne przejście jest również dookoła tego małego jeziorka. 

Ze Strbskego Plesa

warto rozważyć szlak niebieski prowadzący do Chaty pod Soliskom.

 

Szlak ze Strbskego Plesa

W chacie jest fajny górski klimat i można zjeść bardzo dobrą fasolową. Dla spragnionych nieco bardziej współczesnego klimatu obok jest pizzeria.

Po lewej Chata pod Soliskom, po prawej pizzeria

Spod nich można wdrapać się na Predne Solisko, które ma 2093 metry wysokości. My tym razem odpuściliśmy. Drugą fajną opcją jest podejście niebieskim szlakiem do szlaku żółtego, obejście dookoła kilku stawów i dwutysięczników i zejście żółtym szlakiem do Strbskego Plesa. Jest to długa wędrówka, więc przeznaczcie na nią sporo czasu. Uwielbiam ten moment, gdy idąc coraz wyżej można obserwować zmieniającą się roślinność, aż w końcu wchodzisz w obszar, na którym praktycznie nic nie rośnie. Ten szlak to gwarantuje.

W Tatrzańskiej Łomnicy

tak, jak pisałam wcześniej warto rozważyć Łomnicki szczyt, na który można wjechać kolejkami z samego dołu albo można wejść szlakami, a wjechać tylko ostatni odcinek. Na wysokości pierwszego odcinka przesiadkowego (Stanica Start) można również wypożyczyć trójkołowe pojazdy, którymi można zjechać na sam dół. Idąc zielonym szlakiem trafiamy do lubianej przeze mnie Skalnatej Chaty.

Skalnata Chata

W chacie można spotkać wieloletniego gospodarza Laco Kulanga, który pobił rekord nosiczów wnosząc do schroniska na własnych plecach towar ważący 207 kg. W Skalnatej Chacie są 4 miejsca nolcegowe. Można też kupić kilka fajnych, górskich gadżetów.

Jeśli wędrówka górska nie dla Was, można wjechać kolejką. Dalej już tylko Skalnate Pleso i kolejka na Łomnicki Szczyt.

W chmurach Łomnicki Szczyt, a w dole Skalnate Pleso. Czerwony punkcik to kolejka na Łomnicki Szczyt

Co robić po polskiej stronie Tatr?

Wybrać się na termy

Po polskiej stronie jest ich kilka do wyboru, np. Terma Bania w Białce Tatrzańskiej, Chochołowskie Termy w Chochołowie czy Termy Bukovina w Bukowinie Tatrzańskiej. I do tych ostatnich wybraliśmy się w czerwcu. Ceny biletów zmieniają się, są różne opcje, więc nie ma sensu o nich pisać. Lepiej wejść na stronę term. Termy mają kilka basenów na zewnątrz, kilka w środku. Wszystkie cieplutkie. Wiele z masażami. Na zewnątrz trzy zjeżdżalnie. Część basenów adresowana do dzieci. Dwa z malutkimi zjeżdżalniami. Ostatnio w termach byłam w ubiegłym roku w węgierskim Miszkolcu. Jeśli lubicie takie klimaty to polecam.

Odwiedzić Zakopane

Przyznam, że miłośniczką Zakopanego nie jestem. Lubię raz na jakiś czas je odwiedzić, jednak ciężko mi się odnaleźć w zatrzęsieniu tych wszystkich turystycznych gadżetów, knajp, billboardów, etc. Jednak jeśli jeszcze nie byliście to niewątpliwie warto się wybrać. Przy okazji polecam fantastyczną Javorinę.

Zakopiańska architektura

Pójść do karczmy na góralską imprezę

Jeśli już do Zakopanego się wybierzecie to pójdźcie też do jakiejś karczmy w zakopiańskim stylu z regionalną muzyką. Ja byłam ostatnio na zorganizowanej imprezie w Bąkowo Zochylina  (które składa się z dwóch karczm: Wyźnio i Niźnio) i było naprawdę fajnie.

Przespać się na Kalatówkach

To moje tegoroczne odkrycie. Miałam ochotę na nocleg w schronisku, jednak trzeba go rezerwować rok wcześniej, więc oczywiście nie zdążyłam, a na podłodze spać nie chciałam. Kompromisem, i to jakże genialnym, w moim odczuciu jest Hotel Górski Kalatówki. Hotel, który już chciałam odwiedzić, gdy czytałam „Bezcennego” Zygmunta Miłoszewskiego. Hotel położony jest w Tatrzańskim Parku Narodowym na wysokości prawie 1200 m.n.p.m. tuż przy szlaku z Kuźnic na Giewont. Samochodem do niego nie dojedziecie. Niekiedy można zorganizować sobie transport przy pomocy obsługi hotelowej, ale generalnie liczcie lepiej na własne nogi. Trud wynagradza śniadanie z widokiem na Tatry, wieczór wśród gór, opustoszałych od głodnych widoków turystów, poranne mgły unoszące się nad szczytami, dźwięk dzwoneczków wypasających się pod samym hotelem owiec. Hotel ma niepowtarzalny klimat. Pochodzi sprzed II Wojny Światowej, jednak został zmodernizowany i część pokoi ma pełen węzeł sanitarny.

Hotel Górski Kalatówki

Widok z Kalatówek

Pochodzić po górach

Szlaków po polskiej stronie jest od groma. Turystów także. To niestety minus Tatr, zwłaszcza w sezonie. Inspiracją do tego tekstu był nasz ostatni pobyt w Tatrach, który był tuż przed rozpoczęciem wakacji. I to była dobra pora. Udało nam się nawet wejść na Giewont bez stania w kolejkach, a wręcz być na nim prawie samemu. Jeśli śpicie w Kalatówkach to na Giewont nie jest daleko: tylko 2,50 przejścia. Schodząc z Giewontu można przejść się na Kasprowy Wierch, idąc granią mamy piękne widoki. Po drodze na Giewont, Kasprowy czy Kopę Kondracką warto zahaczyć o Schronisko na Kondratowej Hali.

 

Kozice na Kopie Kondrackiej

Cudny szlak wiedzie też z Kuźnic Doliną Jaworzynki, przez Przełęcz Między Kopami, zahaczając o Schronisko Murowaniec i dalej do Czarnego Stawu Gąsiennicowego. Wyżej otaczają nas już tylko dumne dwutysięczniki. Jeśli chcecie tylko mały spacerek to szlak Doliną Jaworzynki nie jest wymagający.

Dolina Jaworzynki

Widok z wysokości na Dolinę Jaworzynki
Hala Gąsiennicowa
Czarny Staw Gąsiennicowy
Kościelec

Co zjeść na Podhalu?

Oscypki

Chyba każdy zna. Twarde wędzone serki, regionalny podhalański produkt robiony z mleka owczego z ewentualną domieszką mleka krowiego. Wyrabiany od maja do września, sprzedawany do końca października. Serki kupowane w pozostałych miesiącach to nic innego jak serki z mąki koziej lub krowiej, nie mające zbyt wiele wspólnego z oscypkiem (produktem chronionym).

Bundz

Tradycyjny ser z mleka owczego. Co ciekawe, bundz smakuje inaczej w różnych okresach roku.

Bryndza

Miękki ser podpuszczkowy z mleka owczego. Jej smak jest intensywny, słony, konsystencja podobna do masła.

Żętyca

Nie wiem, czy tak jest nadal, gdyż w tym roku żętycy nie widziałam, jednak pamiętam, że kilka lat temu można ją było kupić bezpośrednio od górali na halach. Nic innego, jak serwatka z mleka owczego, otrzymywana przy okazji wyrobu bundza i oscypka.

Moskole

Regionalne podhalańskie placki z ziemniaków, mąki i wody pieczone na blasze. Fantastyczne zjecie w Javorinie. Inne, które jadłam, trochę zbyt mocno ociekały tłuszczem. Tradycyjnie powinno się je piec na blasze, jednak często smaży się je na patelni. Stąd różnica.

Moskole

Kwaśnica

Tradycyjna zupa góralska, z dużej ilości kiszonej kapusty i soku z owej kapusty.

Jak widzicie, jest po co jechać na Podhale:)

Jeśli post Ci się podoba lub uważasz, że może kogoś zainspirować, będzie mi miło, gdy go udostępnisz lub polubisz:)

 

 

 

 

 

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *