Moje ulubione warszawskie restauracje przed koronawirusem

Przymierzałam się do tego postu już dawno. Napisałam go i odłożyłam do skończenia. Później po długim lock down’ie „wyszłam na miasto” załatwić sprawę urzędową, przeszłam jakieś trzy kilometry przez Centrum Warszawy, popatrzyłam na ludzi w maskach, omijających się bardzo szerokim łukiem, na sklepy zamknięte „do odwołania”, poczułam ogromny smutek związany z tym, że to co było „przed” już nie wróci i będzie tylko czas „po”, który będzie inny. Będzie zdystansowany, z większym lękiem, uważnością i niepokojem, mam nadzieję, że także z większą troską u drugiego człowieka (choć obawiam się, że nie). Teraz jesteśmy na etapie szumnie zwanym odmrażaniem gospodarki. Restauracje, wcześniej działające tylko w opcji na wynos, teraz już są otwarte w tzw. reżimie sanitarnym, co oznacza dezynfekowanie stolików, odstępy między ludźmi, itd.

Rynek gastronomiczny to jeden z wielu, które ucierpiały. Uwielbiam chodzić do restauracji, cieszyć się powolnymi obiadami czy spiesznymi lunchami. Uwielbiam nowe miejsca, nowe smaki, nowe wnętrza. O wielu w ogóle nie wspominam na blogu. Są też takie miejsca, do których chodzę bardzo często, ale po pierwszym „wow”, przychodzą kolejne i kolejne odwiedziny i jakoś przestaje mi być spieszno o nich pisać. Teraz restauracje zaczynają powoli wracać do życia, już nie tylko w ofercie na wynos. Nadal jest w nich pusto i trochę smutno.  Chciałabym jednak podzielić się z Wami moimi warszawskimi miejscami.

UKIM

Azjatycka kuchnia w samym centrum stolicy na ulicy Chłodnej. W UKIM bywam naprawdę często. Mają zawsze trzy opcje lunchowe. W każdym z zestawów jest mała zupka miso do wyboru z tofu, kurczakiem lub wołowiną. Plus drugie danie. Każdy zestaw ma inną cenę. Waha się pomiędzy 20 a 30 zł. UKIM to też gra słów. Kim to imię właścicielki, a „U” po wietnamsku znaczy „mama”. Czyli gotuje Mama Kim.

Kuchnia wietnamska jest tu fantastyczna. Tajskie curry (żółte, zielone czy czerwone także bardzo dobre). Spring rolls’y czyli świeże sajgonki (zdjęcie tytułowe), sałatka z mango czy wietnamskie bun to jak dla mnie raj na upalne wieczory. Do wyboru kilka zup: pho nie jest najlepszym, jakie jadłam, ale udon niczego sobie. Dania z woka na sycący obiad też są super. Nie będę Wam opisywała każdej potrawy, gdyż trochę nie ma to sensu. Przyjdźcie, sprawdźcie. Tylko uwaga, w czasie lunchowym przed pandemią było zawsze dużo ludzi.

Adres: Chłodna 2/18, Dzielnica: Wola

OGIEŃ CZY WODA. FLORIAN

Tuż obok Florian. Florian mieści się w zabytkowym budynku straży pożarnej (nadal działającej). Menu lunchowe od godziny 12.00 do 16.00. Do wyboru trzy zestawy. Zawsze jeden w wersji wege. Do tego woda i przystawka, w postaci np. chleba ze smalcem. Ostatnio w wersji lunchowej na miejscu pojawił się kieliszek wina, zaś w wersji na wynos deser w postaci fantastycznego sernika. Florian oferuje dania kuchni polskiej, jednak podane i przyrządzone w nowoczesnej odsłonie. Z Florianem mam burzliwą historię. Kilka lat temu zachwycił mnie swoją kuchnią. Zasmakowałam w niej tak bardzo, że poważnie braliśmy pod uwagę zorganizowanie w niej jednej z ważniejszych imprez. Niestety wówczas dogadanie się z menagerem było tak niesatysfakcjonujące pod względem stosunku do klienta, że na kilka dobrych lat Floriana odpuściliśmy zupełnie. Jednak w ostatnich dwóch latach znowu wróciłam i zazwyczaj jestem bardzo zadowolona.

Chodzę tam często na lunch, ale zdarza się też jakiś obiad rodzinny. Spróbowaliśmy wszystkich zup z karty. I jednogłośnie stwierdziliśmy, że wszystkie były rewelacyjne. Bulion wołowy z pokrojonym na kształt makaronu ziołowym naleśnikiem bardzo delikatny i subtelny. Pływające w nim kawałki wołowiny dodawały mu charakteru. Mój faworyt to krem z buraka. Fantastyczny! Delikatny, a zarazem nie mdły. Jeśli chodzi o dania główne to hitem są delikatne, rozpływające się w ustach policzki wołowe w charakterystycznym balsamicznym sosie. Prze-pysz-nym! Podawane z purée z pieczonego czosnku i ziemniaka z grillowanymi warzywami (42 zł). Koniecznie spróbujcie! Drugi majstersztyk to zasmażane pierogi z kaczką, podawane na powidłach cebulowych w towarzystwie żurawiny i orzeszków laskowych (29 zł) Bardzo dobre są także kartacze z tofu, soczewicą, szpinakiem i chilli, podawane na pikantnym musie imbirowym (27 zł). Jeśli macie ochotę na coś delikatniejszego to także jest w czym wybierać. Godna polecenia jest sałatka z rukoli, koziego sera, szynki wolno dojrzewającej, podawana z truskawkami, malinami i orzechami, a do tego fantastyczny mus musztardowo-miodowy (28 zł). Ostatnio w wersji lunchowej zachwyciło nas także pure z batatów z wyraźnie wyczuwalną nutką rozmarynu.

Adres: Chłodna 3, Dzielnica: Wola

ART BISTRO STALOWA 52

Niestety Art. Bistro, o którym pisałam tu, straciło w moich oczach, gdy wykosiło z oferty lunche. Uwielbiałam tą perełkę prawobrzeżnej części Warszawy. Okolice Art. Bistro to miejsce z charakterem, miejsce, które prężnie się rewitalizuje, miejsce, w którym otworzono stację drugiej linii metra, miejsce, w którym otwierają się knajpki i pracownie artystyczne, a w końcu miejsce, które za jakiś czas będzie mocno tętnić życiem. Art. Bistro to kuchnia nie byle jaka. To kuchnia wysublimowana, zaskakująca, smakujesz i czekasz, aż wszystkie kubki smakowe poczują kolejne smaki. Dużo tu dziczyzny, ale też duża dbałość o jakość produktu. A desery? Desery to bajka! Art. Bistro to miejsce idealne na uroczysty obiad czy nawet większą imprezę, typu mały obiad weselny. Z Art. Bistro sąsiaduje Art. Hotel, więc dla przyjezdnych miejsce naprawdę godne polecenia!

Adres: Stalowa 52, Dzielnica: Praga Północ

CURRY HOUSE – KONDRATOWICZA

Do Curry House chodzę od lat. Teraz ma siedem lokalizacji w Warszawie, ale ja polecam przede wszystkim tę na Bródnie. Dawniej zawsze jeździliśmy do jedynego lokalu Curry House czyli tego na Bielanach. Była to mała, budka przypominająca trochę „lepszy” bar szybkiej obsługi. W środku było tak zimno, że w kurtce się trzęsłam. Mimo marznięcia, toalety na zewnątrz i innych niedogodności wracaliśmy jak bumerang. To było najlepsze hinduskie jedzenie w mieście. I tak przez kilka lat. Ich Balti Chicken to mój faworyt, mogłam jeść go codziennie. W międzyczasie zaczęły powstawać nowe lokale Curry House na kulinarnej mapie stolicy. Ten w Centrum dwukrotnie mnie rozczarował i nie wracam już, ten na Bielanach po dwóch ostatnich wizytach bardzo stracił w moich oczach. Kadai Mutton i Balti Chicken to jak dla nas dwa flagowe dania, które zmieniły się dość mocno. Dzięki temu zaczęliśmy notorycznie jeździć na Kondratowicza. W międzyczasie pojawiła się też opcja lunchy: 24 zł za lunch vege, mięsny, ryż i chlebek naan. Nie jest to uboga smakowo wersja lunchy. To prawdziwy, pyszny hinduski lunch, z całą feerią smaków i aromatów. Trudno jest mi polecić Wam jedno czy dwa dania, bo właściwie wszystko co jadłam w Curry House jest bardzo dobre. Osobiście uwielbiam Balti Chicken lub Kadai Mutton. Jeśli nie lubicie ostrego to pomińcie te dania. Możecie wówczas skusić się na Chicken Korma. Kurczakowa korma ma delikatny, słodki sos na bazie orzechów nerkowca, posypana jest migdałami. Lubię ją, jednak lubię przełamać jej słodki sos czymś bardziej wyrazistym i pikantnym. Drugie delikatne danie dla nielubiących ostrego to maślane, pomidorowe Butter Chicken. Z przekąsek absolutnie „must eat” to samosy czyli indyjskie kruche pierożki nadziewane ziemniakami i groszkiem w wersji wegetariańskiej, nadziewane kurczakiem lub jagnięciną. Chicken tikka czyli marynowany kurczak z pieca tandori też jest rewelacyjny. Jeśli sosów nie lubicie to polecam Biryani czyli sypki ryż w przyprawach w trzech odsłonach: wegetariańskiej, z kurczakiem lub jagnięciną. Klasyk indyjski to mango lassi. Jedynie z deserami nie zaprzyjaźniłam się.

Adres: Kondratowicza 59, Dzielnica: Targówek

BELLA NAPOLI – KONDRATOWICZA

Bella Napoli ma 6 lokali i różne opinie w Internecie. Ja bywam w tym na Kondratowicza na Bródnie czyli w pierwszym lokalu otwartym w Warszawie 17 lat temu. Klimat Bella Napoli jest typowo włoski. Przed restauracją stoi czerwone Ferrari, a w środku wita wchodzących starszy siwy Włoch pytając po włosku, o to, jaki stolik chcemy. W menu znajdziemy pizze, spaghetti, sporo owoców morza, sałatki, desery, wina. Pizze w Bella Napoli mają cieniutkie ciasto i dobrze dobrane dodatki, makarony również przenoszą nas na ciepłe ulice włoskiego „buta”.

Adres: Kondratowicza 18, Dzielnica: Targówek

SHUK

Shuk jest idealnym miejscem zarówno na małą kolacyjkę we dwoje, na obiad rodzinny, na spotkanie ze znajomymi czy zwykły szybki lunch w tygodniu. Tylko trzeba mieć na uwadze fakt, że jest to knajpka wegetariańska, więc mięsa nie uświadczycie. Wystrój jest przyjemny. Knajpka sporych rozmiarów. Fajną opcją są własne kompozycje mezze. Czyli trzy dowolne przystawki za 25 zł. Jedzenie jest ładnie podane, co również sprawia, że miło się je je. Hummus&ezme czyli rewelacyjny miałki hummus, a do niego pikantno-słodkawa turecka sałatka to jak dla mnie najlepsze zestawienie w Shuku! Z przystawek polecam jeszcze Fatayer czyli 3 arabskie pierożki (każdy inny) nadziewane soczewicą serem, bakłażanem i szpinakiem. Do tego absolutnie fantastyczny dip jogurtowy z ogóreczkiem i czosnkiem. To moi faworyci. Wyśmienity jest też irański gulasz z okrą i bakłażanem z pomidorami i ogromną ilością cebuli podany z ryżem z ziarenkami kminu (27 zł).

Adres: Grójecka 107, Dzielnica: Ochota

VIETNAMKA

O Wietnamce pisałam już tu. Wietnamka to takie miejsce, w którym wyobrażam sobie Wietnam (cały czas wysoko na liście moich marzeń podróżniczych).  Połączenie świeżych ziół z ciepłym posiłkiem to dla mnie magia. Ich Phð Bð Tái wymiata. Zawsze smakuje super. Jest to zupa pho z parzoną wołowiną gotowana i podawana z kością szpikową, co daje jej niepowtarzalny smak. Zupa podawana jest w trzech naczyniach. Na jednym świeże warzywa i sos, na drugim mięso, które ląduje na stole surowe, a następnie jest zalewane przez kelnerkę gorącym bulionem z żeliwnego dzbanka. Zupa jest absolutnie fantastyczna. Smak jej ustalamy sami, modyfikując ilość składników, jakie dodajemy do zupy. Zupa klasa. Do Wietnamki uwielbiam wracać. Na ten Wietnam w wyobraźni i marzeniach…

Adres: Poznańska 7, Dzielnica Śródmieście

Oby szybko można było wrócić do normalności i zrealizować całą masę podróżniczych marzeń!

Jeśli post Ci się podoba lub uważasz, że może kogoś zainspirować, będzie mi miło, gdy go udostępnisz lub polubisz:)

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *