Podróżnicze podsumowanie 2017

Jaki był ten rok pod względem podróżniczym? Sama nie wiem. Z jednej strony były fajne, intensywne momenty, a z drugiej strony życie wywijało nam psikusa i wycinało na kilka miesięcy z aktywności.

Na pewno zaczął się fantastycznie. Nowy Rok przywitaliśmy w wyścigowej Daytonie na południowo wschodnim wybrzeżu USA. Było ciepło i przyjemnie, a my zwiedzaliśmy Florydę.

Daytona, USA

Sylwester w ciepłym miejscu marzył mi się od lat i marzenie się ziściło. Nie byliśmy na żadnej imprezie, po prostu chodziliśmy po mieście i chłonęliśmy atmosferę.

Sylwester w Daytona Beach, USA

Spacer po plaży 1 stycznia po północy jest naprawdę fajny. Nowy Rok spędziliśmy w Centrum Lotów Kosmicznych NASA. Niesamowite przeżycie zobaczyć prawdziwe promy, które były w kosmosie nie jeden raz!

Kennedy Space Center, USA

Dalej podróżowaliśmy na południe, gdyż naszym celem było Key West czyli kraniuszek USA – 140 km od Kuby. Key West po prostu pozamiatał nas. Całkiem nieźle jego klimat oddaje serial Bloodline.

Key West, USA

Później kilka dni spędziliśmy w ciepłym i przyjemnym Miami, przechadzając się po Ocean Drive i wylegując brzuchy na ciepłej plaży usypanej delikatnym piaskiem z Wysp Bahama.

Miami Beach, USA

Tu skończyło się nasze lato i przenieśliśmy się do wietrznego miasta czyli do zimnego Chicago. Wpisu o Chicago wypatrujcie niebawem. Przeskok w temperaturze był ogromny, bo ok. 30 stopni, w związku z czym marzliśmy przeokrutnie. Tam już trzeba było popracować, więc nie było tyle odpoczynku, ale jednak co Chicago to Chicago.

Chicago, USA

Później były pomniejsze atrakcje, aż w końcu na przełomie kwietnia i maja ruszyliśmy na kolejny mały road trip na Węgry.

Winne piwniczki w Tokaju, Węgry

Zaczęliśmy od północy: przechadzką po jaskini Aggtelek, mocząc zmarznięte po kilku miesiącach zimy ciałka w termach w Miszkolcu, popijając wino w Tokaju (o czym pisałam tu), podziwiając piękny wąwóz w bukowym Lillefured i zajadając pyszne foie gras w fantastycznym Egerze.

Eger, Węgry

W drodze do Budapesztu zahaczyliśmy o malutkie Szentendre z najlepszym skansenem, jaki zdarzyło mi się odwiedzić do tej pory.

Szentendre, Węgry

Następne kilka dni spędziliśmy w Budapeszcie. Tu również trochę pracy było, choć mi udało się całkiem sporo pochodzić. Piękna majowa pogoda, fantastyczna architektura i miasto, w którym mam okazję obserwować zmiany zachodzące na przełomie ostatnich kilkunastu lat.

Budapeszt, Węgry

Później musieliśmy trochę zwolnić. Skoczyliśmy na mały wypad do Krakowa, gdzie odwiedziliśmy lubiany przez nas Cichy Kącik, a poza tym raczej czas upłynął na działce lub w podobnych sielskich klimatach.

Jesienią kilka krótkich wypadów, często przy okazji pracy, ale nie tylko. Trochę w łódzkim, lubelskim, podkarpackim czy śląskim.

Opactwo Cystersów, Sulejów, woj. łódzkie

W końcu wybrałam się do katowickiego Nikiszowca – perełki architektury, odwiedziłam zamek w Będzinie, o którym słyszałam, że nie warto, więc go zawsze pomijałam. Jednak uważam, że warto!

Będzin, woj. śląskie

Wybrałam się do Gliwic, by zobaczyć drewniany maszt radiostacji, który wcale a wcale nie zrobił na mnie wrażenia. Natomiast pozytywnie zaskoczył mnie Gliwicki rynek.

Gliwice

Kolejne zaskoczenie to skansen w Chorzowie, położony na terenie Parku Śląskiego.

Górnośląski Park Etnograficzny, Chorzów

Na Mazowszu odwiedziliśmy Chopinowski Dworek w Żelazowej Woli, który nas bardzo zaskoczył swą nowoczesnością i nie ustępowaniem w niczym światowym muzeom XXI wieku.

Żelazowa Wola

Przy okazji zajrzeliśmy do Żyrardowa, w którym znaleźliśmy fenomenalne bistro Telegraf.

Późną jesienią zawitaliśmy na Lubelszczyznę i na Podkarpacie. W Lubelskiem odwiedziliśmy Lublin z cudnie zmieniającą się starówką i kolejnym skansenem, spokojny chilloutowy Nałęczów, a także  Majdanek – miejsce, które powinien odwiedzić każdy.

Muzeum Wsi Lubelskiej, Lublin

Rok kończymy małym road tripem po Europie Zachodniej. Zaczęliśmy od niemieckiej Saksonii, potem Nadrenia-Westfalia i  dalej ruszamy na Zachód:)

Drezno, Niemcy

W międzyczasie kupiliśmy przyczepę campingową!!!! I o ile w odchodzącym roku życie płatało nam figle i nie mogliśmy z niej skorzystać, o tyle liczymy, że następny rok otworzy przed nami inny wymiar podróżowania. Stay tuned😊

Jeśli post Ci się podoba lub uważasz, że może kogoś zainspirować, będzie mi miło, gdy go udostępnisz lub polubisz:)

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *